A+ A A-

Zima 2026

Koniec roku przyniósł do Polski prawdziwą zimę. Mimo najnowocześniejszych technologii, symulacji, systemów komunikacji, alertów itp. przypomnieliśmy sobie stary żart o pogodzie, która zaskoczyła drogowców. I mimo że znamy i wielokrotnie na naszych łamach opisywaliśmy najlepszy sprzęt do radzenia sobie ze skutkami zimy, chwilami sytuacja na drogach i chodnikach bardzo przypomina „zimy stulecia” sprzed pół wieku. A takiego mrozu, jak wtedy, jeszcze teraz nie doświadczyliśmy.

Bo nie sprzęt jest najważniejszy, choć mocno ułatwia pracę, a przede wszystkim sprawia, że osoby go używające nie marzną, spędzają w ekstremalnych warunkach mniej czasu. Aby utrzymać drogi w dobrym stanie ważniejsza jest jednak właściwa ocena sytuacji, umiejętność podejmowania decyzji i działanie we właściwym momencie.

Tej zimy okazało się, że chyba trochę odzwyczailiśmy się od … zimy w polskim stylu. Gołoledź zaskoczyła wszystkich. W Warszawie nawet po wielu godzinach ciężko było zejść po schodach do metra, a gdy ktoś chciał przytrzymać się poręczy, okazywała się ona jeszcze bardziej śliska niż stopnie. Ta sytuacja poprawiła się dopiero następnego dnia.

Co do odśnieżania, to pierwsza doba Akcji Alfa czyli intensywnej pracy 170 pługoposypywarek w Warszawie kosztowała miasto 9 mln złotych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że należało doprowadzić do stanu przejezdności 1500 km miejskich dróg. To się udało i problemów z komunikacją miejską nie było. Jeździły elektryczne autobusy. Te przejdą jednak chrzest bojowy, gdy sprawdzą się prognozy o 20-stopniowych mrozach. Na razie zwykłe minus 10 im nie zaszkodziło. Co do chodników, to było fatalnie, jest ich bowiem znacznie więcej niż ulic. Obecnie odśnieżone są nawet niektóre ścieżki rowerowe, a rowerzystów widujemy całkiem sporo.
Przypominamy jednak, że to dopiero początek zimy!

Więcej w tej kategorii: « Opony na dzikich wysypiskach

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.