A+ A A-

Chemiczna bomba tyka…

Niebezpieczeństwo katastrofy ekologicznej zawisło nad mieszkańcami podwarszaskiego Wołomina – upały grożą wyciekiem toksycznych substancji z nielegalnego składowiska odpadów przy ulicy Lukasiewicza 11. W beczkach i mauzerach znajdują się substancje niebezpieczne – żrące i toksyczne w ilości 16 tysięcy ton! Jak ocenia Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, stan pojemników jest krytyczny. Ich rozszczelnienie zagrozi nie tylko środowisku, ale zdrowiu i życiu ludzi. Od trzech lat władze miasta proszą o pomoc. Szacowany koszt usunięcia odpadów to 200 mln złotych.

Władze samorządowe od momentu wykrycia tego niebezpiecznego składowiska starają się znaleźć sposób na jego likwidację. To jednak nie jest prosta sprawa, nie udało się rozstrzygnąć przetargu na utylizację toksycznych substancji. 

Jedyne, co mogą zrobić władze miasta to monitorować stan pojemników – robią to regularnie inspektorzy WIOŚ - i reagować na pojedyncze przecieki, które zdarzają się regularnie. Chemia wsiąka w grunt lub przenika do powietrza. Strażacy są w gotowości do interwencji – niektóre z substancji są łatwopalne. Ewentualny pożar (oby nigdy się nie wydarzył) zagraża tysiącom mieszkańców z powodu toksycznego dymu.

Skąd wzięły się tak niebezpieczne substancje w centrum Wołomina? Tropy prowadzą do likwidowanego 5 lat temu składowiska w Mysłowicach. Wydaje się, iż jedna z firm mających zutylizować odpady po prostu je wywiozła pod Warszawę. W tej sprawie toczy się śledztwo. (mz)

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.